Kazimierz Nurczyk

Trwa ładowanie zdjęć


Dlaczego został rzeźbiarzem?

Kazimierz Nurczyk na pytanie: „dlaczego został rzeźbiarzem?” nie potrafi odpowiedzieć. Pamięta, że jak był mały, bawił się ziemniakami i coś z nich wycinał. Jego dziadek Franciszek Babiel był rzeźbiarzem i dożył 100 lat. Razem lepili byśki z ciasta.

Czy jest Kurpiem?

Mówi, że tak, mimo iż jego droga na Kurpie była długa. Korzenie ma kurpiowskie, bo i rodzice, i dziadkowie, a na pewno i dalsze pokolenia, byli Kurpiami. On sam urodził się w Ełku w 1956 roku, ponieważ rodzice wyjechali „za chlebem”, najpierw do Wrocławia, a później na Mazury.

Życiowa droga

Ukończył technikum ze specjalnością elektryk-automatyk. Później pracował na Śląsku w kopalni. Wyjeżdżał także na kontrakty do Indii i Brazylii. Po 25 latach pracy przeszedł na emeryturę i  zamieszkał we wsi Chudek na Kurpiach. Uważa, że to najpiękniejsza wieś i najlepsze miejsce do życia. Cieszy go, że wrócił do korzeni, bo czuje, że Chudek to jego miejsce na ziemi i tu może się w pełni realizować.

O czym mówią jego rzeźby?

Pomimo że są nieme, przemawiają przekazem, który nadaje im Kazimierz Nurczyk. Każda rzeźba powstaje z obserwacji świata i ma jakieś przesłanie. Najważniejszą inspiracją jest to, co znajduje się wokół niego – przypatruje się ludziom, zdarzeniom, historiom bliskim i dalekim. Jego rzeźby mówią o cierpieniu, miłości, wzlotach, upadkach, radościach, o wszystkim, czym jest życie, z jego blaskami i cieniami. Chce przekazać dobro, miłość, wiarę w człowieka.

Poza wymiarem osobistym i tym, co wokół siebie obserwuje, wszystko ma przełożenie na jego twórczość, także sytuacja polityczna na świecie, zamachy, wojny, pandemia. Sterem jest dla niego przede wszystkim sumienie, życie w zgodzie ze sobą.

Kazimierz Nurczyk chce, by jego prace były przekazem dla drugiego człowieka. Czy odbiorcy potrafią odczytać jego intencje? To już zależy od ich wrażliwości.

Czy jest rzeźbiarzem kurpiowskim?

Na to pytanie także nie potrafi zdecydowanie odpowiedzieć, ale raczej tak. Chociaż nie tyle w tym, co robi, ale kurpiowskim z serca, poczucia głębokiej tożsamości z miejscem, w którym mieszka, bo wrócił do kurpiowskich korzeni. Rzeźbi od ponad 30 lat. Czerpie inspiracje z rodzimych wzorów, wykonując rzeźby sakralne i związane z życiem na Kurpiach.

Ma „kurpiowskość” w sobie, ale „ucieka” w filozofię „niekurpiowską”. Dzięki pobytowi w Indiach zetknął się z tamtejszym systemem wartości, dzięki czemu – jak uważa – widzi „szerzej” i dostrzega różne głębie i to, co pod powierzchnią. Wszystkie te doświadczenia się w nim skumulowały. Twierdzi, że po pobycie w Indiach rzeźbienie zaczęło w nim bardziej kiełkować. Kurpie ma w sercu, a rzeźby są emanacją jego osobowości, przeżyć, wrażliwości, ciężkiej pracy w kopalni, wyjazdów do Indii, filozofii, refleksji.

Tytuły prac

Każda praca ma tytuł i każda jest punktem wyjścia do jakiejś historii: „Siedem grzechów głównych”, „Samotność”, „Kryzys”, „Ścięte kwiaty” (których nie lubi, i których nigdy żonie nie daje, bo jak zwiędną, to jest smutno, że skończyły już swoje życie). Poprzez „Chaos” pokazuje, jaki jest teraz „niepoukładany” świat. Zastanawia się, czy może nie jest za dużym pesymistą, bo widzi, ile jest zła, biedy, nędzy.

Ważna jest dla niego wiara w Boga i „Wyznanie wiary”. Pomaga mu w byciu tu i teraz. Jest też „Spowiedź” i „Przebaczenie”, bo bez nich trudno dobrze żyć, a sądzić trzeba sprawiedliwie – o tym jest „Sąd”. Lecz są i „Anioły”, które roztaczają nad nami opiekę, a dobrze jest być „Bliżej nieba”. Jest i „Bliskość”, i „Samotność” – wspomnienie zmarłej koleżanki. Rzeźba „Przemijanie” jest refleksją nad codziennym uciekającym dniem, dokonującą się przemianą, ponieważ sam jest w okresie „przemijania”.

Podejmuje także tematy związane z przyrodą, jak drzewa powycinane ręką oprawcy. „Duch lasu” upomina, by dbać o naturę i „łapie” tych, co wyrzucają śmieci. Z formy samorodnej powstał z kolei „Stasiulek”, przyjaciel, który chodzi trochę bokiem i można zadać pytanie, czy upadnie, czy uda mu się trwać w tej pozycji, w jakiej stworzyła go natura.

Do kościoła w Obierwi wyrzeźbił swojego ulubionego świętego – Józefa. Trzydzieści jego kapliczek jest rozsianych po gminie. „Matka Boska Kurpiowska” jest ulokowana przy Urzędzie Gminy Kadzidło. Część została sprzedana i nie wiadomo, gdzie się obecnie znajdują. Dużo rzeźb jest niedokończonych, ponieważ rzeźbienie to proces rozłożony w czasie. Zaczął także malować, ale to dopiero początki. Czuje, że w tej dziedzinie sztuki także się zrealizuje.

Nie wszystko na sprzedaż

Dotychczas sprzedał około 700 swoich prac. Pozostawił około 200, które stoją w pokoju na półkach i jest to właściwie „stała wystawa”. Z tymi pracami jest szczególnie związany, nie są do kupienia. Odziedziczą je dzieci. Uważa, że w każdej pracy zostawia swoją duszę, dlatego posiadanie jego rzeźby, to jak posiadanie fragmentu duszy Kazimierza Nurczyka.

Gdy ktoś zamawia u niego, wczuwa się w tę osobę, przeprowadza z nim wywiad, pyta nawet, gdzie praca będzie stała. Jeśli jest to święty, pyta, dlaczego ten, a nie inny – interesują go motywacje, cel. Każda rzeźba Kazimierza Nurczyka to dzieło wyjątkowe.

Pracownia

Jego pracownia znajduje się w domowej piwnicy. Potrzebuje tam codziennie zejść, posiedzieć, pomyśleć, porzeźbić. Tworzy wtedy, kiedy ma wenę. Czasami może rzeźbić cały czas, a zdarza się, że „nie idzie”.

Dzisiaj trzeba mieć specjalistyczny sprzęt, dzięki któremu można uzyskać formę. Kazimierz Nurczyk ma dłuta ręczne i elektryczne, piłki ręczne i mechaniczne, szlifierki. Jak to w pracowni – jest bałagan, ale on ma w tym swój ład. Wszystko znajduje się tam, gdzie powinno.

Rzeźbi w miękkim drewnie lipowym, w topoli. Potem kąpie swoje rzeźby w rozgrzanym wosku. Namacza je przez 15 sekund, po czym obserwuje, jak błyskawicznie zastyga. Niektóre prace pokrywa specjalną pastą z woskiem pszczelim.

Dokonania

W 2009 roku za dotychczasową twórczość otrzymał Kurpika – nagrody Prezesa Związku Kurpiów za ochronę dziedzictwa kulturowego, budzenie tożsamości i pracę na rzecz wszechstronnego rozwoju regionu kurpiowskiego. Jego rzeźby są eksponowane na wielu wystawach w regionie, ale miał też wystawę w Norwegii. Uczestniczył w plenerach, m.in. w Urlach w 2008 i 2009 roku oraz w spotkaniach autorskich w Wiejskim Domu Kultury w Chudku. Rokrocznie bierze udział w warsztatach „Ginące zawody” w Zagrodzie Kurpiowskiej. Należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.


Opracowanie: Małgorzata Jaszczołt

Adres miejsca

Chudek, 07-420 Kadzidło
wyznacz trasę
Telefon

29 761 66 63