Miód nawłociowy z Księżycowej Pasieki
Na Urzeczu pozyskuje się właściwie wszystkie rodzaje miodu, które występują w kraju (może najmniej jest tu spadzi iglastej). Od kilkunastu lat, pasieki z Urzecza specjalizują się w miodzie nawłociowym, który zyskuje coraz bardziej uznanie smakoszy miodu i medyków. Księżycowa Pasieka z Wólki Dworskiej koło Góry Kalwarii jest jedną z najlepiej znanych i nagradzanych pasiek na Urzeczu. Pszczelarka Renata Rudolf z tej pasieki podkreśla, że dzieje jej rodziny na Urzeczu sięgają końca XVII wieku i przez wiele pokoleń rodzina miała także pszczoły i ule.


Nie ma wielu historycznych śladów bartnictwa na Urzeczu (zapewne za mało było tu lasów), zatem pszczelarze – przodkowie Renaty Rudolf – musieli hodować pszczoły na początku w tradycyjnych słomianych kószkach. Dziś, w Księżycowej Pasiece znajduje się ponad 100 uli warszawskich i poznańskich, a także kilka pokazowych kószek.

Właściciele Pasieki prowadzą także szeroką działalność edukacyjną i organizują lekcje i warsztaty dla młodzieży szkolnej i seniorów na temat życia pszczół, ekologii Urzecza i walorów zdrowotnych miodu. Wiele uwagi poświęcają także miodowi nawłociowemu.
W barciach, kószkach i ulach
Hodowla pszczół i chodzenie przy nich, to zajęcie, które ma wielowiekową tradycję w Polsce. Pierwsze wzmianki o miodzie na polskim stole pochodzą z X wieku, z kroniki arabskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba. Przez wiele wieków, pozyskiwaniem miodu zajmowali się bartnicy, czyli ci, co barcie dziali w drzewach i zasiedlali je pszczołami. Do końca XVIII wieku bartnictwo było podstawą leśnej i królewskiej gospodarki. Bartnicy zajmowali się nie tylko pozyskiwaniem miodu i wosku, ale też opieką nad lasem i leśną zwierzyną.
Bartnicy byli uprzywilejowani w prawie królewskim i była to jedyna grupa zawodowa, która miała swój własny kodeks prawny i sądy bartne. Adam Fisher w „Ludzie Polskim” pisze:
Rolnicza ludność polski od zamierzchłych czasów poświęca się bartnictwu. O naszych pszczołach wspomina już Herodot, na pięć wieków przed nar. Chr., a w czasach, gdy zachód Europy przyjął chrześcijaństwo, wosk nasz stał się przedmiotem rozległego handlu.
Bartnictwo rozwijało się na terenach leśnych ziem polskich, zwłaszcza na Mazowszu, do początku XIX wieku, kiedy to władze zaborców oficjalnie zakazały bartnictwa i „wygoniły” bartników z lasów. Pozwolono im za to zabrać ze sobą barcie, które mogli wyciąć z drzew i zabrać do nowych przydomowych pasiek.


Zanik bartnictwa to jednocześnie narodziny lub rozwój współczesnego pasiecznictwa, które opierało się na hodowli pszczół w przydomowych kłodach i ulach. Na początku wykorzystywano ścięte barcie, które kładziono lub ustawiano w pasiekach dla pszczół. Leżaki i stojaki szybko jednak zostały zastąpione przez prostsze w budowie i wydajniejsze w pracy ule konstrukcyjne. W drugiej połowie XIX wieku powstały używane do dziś konstrukcje uli warszawskich, poznańskich i uli Dzierżonia.


Jak miód podbierano
Miód to najcenniejszy dar natury, który pozyskujemy z pasiek. Dawniej, podbieranie miodu z leśnych barci odbywało się raz w roku, wczesną jesienią, a termin miodobrania był odgórnie jeden dla wszystkich bartników. Współcześnie, w pasiekach miodobranie odbywa się także najczęściej wczesną jesienią lub późnym latem, w zależności od rodzaju miodu, który powstał w ulach.
Bartnicy rozpoczynali podbieranie miodu 10 września, w dzień św. Bartłomieja. Krytycznie odnoszono się do tych bartników i pszczelarzy, którzy podbierali miód wcześniej. Tacy pasiecznicy uważani byli za chciwych, tych, którzy nie zważają na pszczoły.


Umiejętne podbieranie miodu i dokarmianie pszczół miało ważny wpływ na losy pasieki. Z pozyskanych plastrów należało umiejętnie wydobyć miód. Kiedyś plastry wkładano do woreczków płóciennych, które zawieszano w ciepłym miejscu i czekano, aż miód sam ścieknie do podstawionego naczynia. „Bicie” miodu polegało na „wyduszeniu” go z plastrów za pomocą uderzania drewnianą pałką. Plastry rozkładano również na specjalnych sitach, pod którymi stawiano naczynia na miód. W takich plastrach często postawało dużo miodu. Zalewano je następnie gorąca wodą, wypłukując resztki miodu i wosk, zbierał się na wierzchu. Wodę miodową wypijano lub pozostawiano do fermentacji na miody pitne.
Na początku XX wieku pojawiły się pierwsze miodarki i wirówki, dzięki którym odwirowywano z plastrów więcej miodu. Miód przechowywano dawniej w drewnianych lub glinianych naczyniach. Dziś rozlewa się do szklanych słoików, najczęściej też oznaczając nazwą miodu i pasieki, z której pochodzi.
Nawłoć, co złotem się na polach mieni…
Powszechnie uważa się nawłoć za bardzo ekspansywny chwast, który „wciska” się niemal w każdą miedzę i łąkę. Nawłoć to w istocie chwast, mało pożyteczny w gospodarce rolnej, ale jednocześnie jest to ceniona w medycynie ludowej roślina lecznicza. Kwitnie pod koniec lata, stąd miód nawłociowy to praktycznie ostatni miód, który produkują w ulach pszczoły.
Jest to jedna z najbardziej miododajnych roślin w Polsce, a miód z niej pozyskiwany ma specyficzny smak i wybitne wartości zdrowotne. O miodzie nawłociowym mówi się, że to taki miód z… cytryną. W istocie, szczególnie podczas odwirowywania, w pasiece rozchodzi się specyficzny zapach, jakoby stężonej witaminy C.


Miód nawłociowy zyskuje co raz więcej zwolenników, a ze względu na swoje właściwości zdrowotne nazywany jest polskim miodem manuka lub nektarem życia. To miód niezwykle zdrowy, ale też trudniej dostępny od innych, wcześniejszych miodów. W każdej pasiece trzeba zostawić część tego miodu jako pokarm dla pszczół na zimę. Nawłoć od wieków znana jest i stosowana jako roślina o właściwościach antyseptycznych. Pomaga leczyć rany i owrzodzenia, zwalcza stany zapalne nerek i układu pokarmowego. Podobne właściwości ma miód z nektaru nawłoci.
Bibliografia
- Blank-Weissberg. Barcie i kłody w Polsce. Warszawa: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Regionalnego, 1937
- Fisher, Adam. Lud Polski. Lwów: Wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1926
- Gloger, Zygmunt. Rok Polski w życiu, tradycji i pieśni. Warszawa: druk. Jan Fiszer, 1900
- Kolberg, Oskar, (1963) Dzieła wszystkie, t.24, cz.1, wyd. PTL: Poznań
- Kuczyńska, Urszula. Bartnictwo Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Wilczyska: Pszczelarska Oficyna Wydawnicza; Łomża: Muzeum Północno-Mazowieckie, 2004
- Stanaszek, Łukasz Maurycy. Nadwiślańskie Urzecze. Czersk: Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział w Czersku, 2014
- Strumiłło, Józef. Pszczelnictwo ogrodowe czyli domowe. Wilno: druk diecezjalny, 1837
Opracowanie: Robert Andrzej Dul
KONTRAST















