Adwentowe granie
Gdy rozpoczyna się adwent, w okolicy rozbrzmiewają ligawki. Nawołują się jedna po drugiej, a dźwięk aerofonów, przy sprzyjających warunkach, niesie się nawet na 10 kilometrów, na drugą stronę Bugu. Zaczyna jedna, odpowiada jej druga, i tak w narastającym zwielokrotnieniu powstaje ligawkowy koncert, który towarzyszy początkowi adwentu. Tak gra Piotr Bondarczuk ze swoim sąsiadem – Eugeniuszem Szymaniakiem, a kiedyś również nieżyjącym już Janem Maliszewskim.
Pan Piotr rozpoczął grę na ligawce dzięki Janowi Maliszewskiemu, który mieszkał dwa domy dalej. Pierwszą ligawkę kupił, ale nie pasował mu w niej ustnik, więc postanowił wykonać sobie instrument własnoręcznie. Od tamtej pory zrobił ich wiele i wciąż nie poprzestaje. Do ich budowy wykorzystuje drewno modrzewia i sosny. Ostatnio eksperymentuje również z wierzbą. Kilka ligawek sprzedał, ale z założenia wykonuje je dla siebie.
Rodzinna tradycja
Piotr Bondarczuk pochodzi z rodziny o muzycznych tradycjach – muzykował jego dziadek, który był skrzypkiem. To właśnie od niego przejął zamiłowanie do grania na różnych instrumentach. Sam w wieku 7 lat nauczył się grać ze słuchu na harmonii. Wraz z synem od lat występują ze swoim zespołem – Kapelą „Bondarczuki”. Grają przede wszystkim na przeglądach, okolicznych jubileuszach, zabawach i festynach, z rzadka już na weselach, poprawinach czy chrzcinach.
Piotr Bondarczuk, jak inni legacze jeździ na różne konkursy, których nie brakuje w okolicy (w Ciechanowcu, w Jabłonnie Lackiej, Sokołowie Podlaskim, Siedlcach). Zamiłowanie do regionalnej muzyki przekazał następnym pokoleniom – grę na instrumentach kontynuują jego syn i wnuczek.