Przejdź do treści Wyszukiwarka

Radomskie Zachodnie

Ważna uwaga na początek

Lewobrzeżny obszar województwa mazowieckiego, w swojej południowej części wyznaczonej od wschodu przez Wisłę, a od północy i zachodu przez Pilicę, nigdy nie był związany z historycznym Mazowszem. Od początku państwa polskiego stanowił fragment Małopolski, najpierw ziemi sandomierskiej, a potem od XIV do XVIII wieku – województwa sandomierskiego. Istniejący przez 400 lat powiat radomski obejmował w przybliżeniu właśnie tę dzisiejszą część województwa mazowieckiego z granicami na Wiśle i Pilicy. Jeśli jednak chodzi o muzykę ludową to Małopolska Północna ma mniej wspólnego z Małopolską Południową, a więcej z Mazowszem i pozostałą częścią centralnej Polski. Cechą, która o tym przesądza, jest zdecydowana dominacja rytmów nieparzystych – mazurkowych. Krakowiaków prawie tu nie grano.

Dlaczego Radomskie Zachodnie?

Radomskie Zachodnie na północy, w okolicach Lipin, Ligęzowa i Kostrzynia, zbliża się ku Pilicy. Na wschodzie jego granica sięga drogi z Wyśmierzyc do Potworowa, a dalej przez Wir i Skrzyńsko dociera do Przysuchy. Na południu biegnie orientacyjnie wzdłuż drogi z Przysuchy do Opoczna, gdzie za Gielniowem odbija na północ, opierając się o Drzewicę, Domaszno i Ossę.

Centralną część tej krainy zajmuje mikroregion zwany kajockim. To określenie ma korzenie w gwarze. Wprowadził je malarz i etnograf, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Andrzej Bieńkowski.  Pisze on tak: „To tajemnicze słowo wymaga wyjaśnienia. Usłyszałem je w Radomskim w 1979 roku. Podszedł do mnie pastuch znudzony samotnością. Powiedział, pokazując wieś Rdzuchów na horyzoncie: panie, tam to mieszkają Kajocy, oni grają takie wygibusy na skrzypcach, że aż się chce tańczyć. Następnego dnia poszedłem do Rdzuchowa i tu od razu błąd. Nie wiedziałem, że słowo Kajocy może być odebrane jako lekceważące. Nawet można było za nie oberwać od miejscowej kawalerki, bo podkreślało tradycyjność wsi. Nazwa Kajocy pochodzi od gwarowego powiedzenia kaj byłeś – gdzie byłeś, kaj siałeś – gdzie siałeś; bardzo to śmieszyło sąsiadów”.

Rzeczywiście zaimek pytający „kaj” charakterystyczny jest dla gwar śląskich i małopolskich, w tej części Polski rzadko spotykany. Określenie „Kajocy” jest więc czymś w rodzaju egzoetnonimu, przyszło z zewnątrz i wiąże się przede wszystkim z muzyką ludową, a nie z szerszym wymiarem lokalnej kultury. Muzyka kajocka rzeczywiście ma swój odrębny styl, który wyróżnia ją na tle Radomskiego. Jednak tutejsi mieszkańcy raczej nie nazywają siebie Kajokami i nie identyfikują się w ten sposób.

Wśród etnografów zajmujących się kulturą materialną, przyjęło się z kolei zaliczać zachodni pas tej krainy do regionu opoczyńskiego. To przez ludowy strój opoczyński, który występował na tym obszarze w swojej odmianie odrzywolskiej. Warto też pamiętać, że większość Radomskiego Zachodniego (ze Skrzynnem, Skrzyńskiem, Przysuchą, Rusinowem, Drzewicą i Odrzywołem) najwybitniejszy etnograf muzyczny XIX w. Oskar Kolberg (który zresztą pochodził z Przysuchy) zaliczał do szeroko rozumianego Opoczyńskiego.

Specyfika krainy

W społecznym, kulturowym i gospodarczym wymiarze dziejów Radomskiego Zachodniego ważną rolę odgrywały większe ośrodki miejskie, przede wszystkim Przysucha, ale także mniejsza Drzewica. Kiedyś również Odrzywół, który podobnie jak Klwów, Gielniów i Skrzynno stracił jednak prawa miejskie. Skrzynno obok Radomia było najstarszym i najważniejszym miastem w tej okolicy, założonym przez Bolesława Krzywoustego. Przez jakiś czas stanowiło własność kościelną, potem prywatną, a osada Skrzyńsko była jego częścią. Kres istnieniu Skrzynna jako miasta przyniosły wojny szwedzkie.

Wszystkie te historyczne ośrodki miejskie znajdują się na obrzeżach Radomskiego Zachodniego i nie zmienia to faktu, że miało ono charakter w głównej mierze rolniczy. Tak jest również i dzisiaj. Chłopscy i drobnoszlacheccy gospodarze nie byli tu zamożni, ale za to zaradni. Jak śpiewał Władysław Zaraś z Zychorzyna: „siekiereckom zacionem, piłkom zapiłował, ej swojej Anielce chałupke zbudował”.

Przysucha, dawniej prywatna wieś szlachecka, otrzymała prawa miejskie w 1710 roku. W ciągu stulecia stała się ważnym ośrodkiem handlowo-usługowym, w czym mieli swój istotny udział Niemcy i Żydzi. Dlatego Przysucha miała trzy rynki: polski, niemiecki i żydowski. Na owe czasy stanowiła też centrum rozwoju chasydyzmu na zachód od Wisły. Oskar Kolberg zanotował tu w połowie XIX wieku polkę żydowską. Znany jest też oberek przysuskich Żydów, który dotrwał do naszych czasów dzięki temu, że usłyszał go w karczmie w Skrzynnie i zapamiętał Karol Piasta, skrzypek ludowy z Korycisk (dziadek Mariana Bujaka). W Przysusze, jej okolicy oraz w Drzewicy rozwijał się przemysł związany z wydobyciem i obróbką rudy żelaza – kopalnie, walcownie, kuźnie. W I połowie XIX wieku w Drzewicy powstała istniejąca do dziś fabryka wyrobów metalowych Gerlach. Działała przy niej także kapela ludowa, w której grali okoliczni muzykanci. Nagrania tego zespołu ukazywały się nawet w latach 70. na pocztówkach dźwiękowych.

Kapela z pięciu chłopców miejscowych złożona

W 1830 roku Wiktoria z Szydłowskich Malletska, właścicielka majątku Zbożenna nieopodal Przysuchy, na mocy testamentu, w darze dla Matki Bożej Staroskrzyńskiej, ufundowała „kapelę z pięciu chłopców miejscowych złożoną”. Stało się to początkiem ciekawej i unikalnej w skali kraju historii. Pomiędzy muzyków podzielono 80 hektarów gruntu w Skrzyńsku, a w każdej z części postawiono jednoizbowy dom z kamienia. Muzycy otrzymali oczywiście też instrumenty: trzy klarnety, dwoje skrzypiec, dwie waltornie, cztery trąbki, fagot i basetlę. Rodziny muzyków mogły zachować ziemię pod warunkiem, że „syn po ojcu przez niego wyuczony w muzyce dziedziczyć tylko będzie”. Członkowie orkiestry zobowiązani byli codziennie rano i wieczorem z wieży kościoła grać po pół godziny pieśni maryjne. Inny repertuar wykonywano w dni świąteczne, w różnych okresach roku kościelnego. W ramach kontraktu, orkiestra grała także świecki repertuar w dworze w Zbożennie.

Przez dłuższy czas, wbrew testamentowi, muzycy nie byli miejscowi. Zatem kapela nie stanowiła oryginalnego zjawiska, bo podobne kapele kościelne istniały w miastach i przy klasztorach. To się zmieniło w 1908 roku, gdy z inicjatywy kapelmistrza Stanisława Zygadlińskiego, przyjęto do orkiestry miejscowych uczniów, wybranych spośród okolicznej ludności chłopskiej. Wyodrębnił się wtedy skład smyczkowy, który grał w świątyni i skład dęty, który grał na powietrzu.

Oprócz pieśni religijnych, orkiestra wykonywała duże i skomplikowane kompozycje jak msze czy nieszpory. Grała w czasie procesji, a także towarzyszyła pielgrzymkom udającym się do Częstochowy czy Studzianny. Witała także pątników przybywających do sanktuarium w Skrzyńsku. Wprawni muzycy doskonale znali też ludowy repertuar taneczny i byli mile widziani jako muzycy weselni w okolicznych wsiach. Ludzie zamożni zapraszali ich także do oprawy pogrzebów i ślubów. Generał Bolesław Wieniawa-Długoszewski organizował u siebie w majątku swego rodzaju koncerty orkiestry. Kapela ze Skrzyńska była zatem prawdziwą chłopską orkiestrą, grającą zarówno wyrafinowane kompozycję religijne jak i lokalne mazurki, oberki, polki wiejskie, czy ówczesne szlagiery. Była orkiestrą pożądaną przez wszystkich, niezależnie od statusu. Zapewne nie będzie przesadą stwierdzenie, że skrzyńska kapela, zarówno w swojej pierwszej wersji, jak i późniejsza chłopska, miała wpływ w ciągu ponad stu lat istnienia na żywotność muzyki ludowej i poziom wykonawczy muzykantów w tej części Radomskiego.

Życie religijne i muzyka

Można powiedzieć, że centrum religijnym Radomskiego Zachodniego było od dawna – i jest obecnie – sanktuarium Matki Bożej Staroskrzyńskiej w Skrzyńsku. To tam znajduje się obraz cudami słynący i otaczany kultem, prawdopodobnie już od XV wieku, a samą świątynię wzniósł jeszcze w 1130 roku Piotr Dunin Włostowic. Z niedalekiego Gielniowa pochodził błogosławiony Ładysław (1440-1505), wybitny zakonnik bernardyński, który wprowadzał do nabożeństw język polskim i układał pierwsze polskie pieśni religijne. Przypisuje mu się autorstwo Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, których fragment można odsłuchać w wykonaniu Ignacego Kołsuta ze wsi Gliniec koło Skrzyńska. Popularnym miejscem pielgrzymek dla Radomskiego (i nie tylko) pozostaje również do dzisiaj inne sanktuarium maryjne – w Studziannej, która znajduje się już poza zachodnią granicą województwa mazowieckiego, w regionie opoczyńskim. Pieśń narracyjna opisująca historię studziańskiego obrazu zaliczała się do kanonu ludowych śpiewów religijnych w tej okolicy. Można jej posłuchać w wykonaniu znanego również poza regionem zespołu Gałcunecki ze wsi Gałki koło Rusinowa.

W przeszłości sieć kościołów parafii była rzadsza, w związku z czym we wsiach kultywowano sporo zwyczajów, które były wyrazem pobożności ludowej. W Wielkim Poście śpiewano w domach „Gorzkie żale”, a w maju spotykano się pod kapliczkami na maryjne nabożeństwa majowe. To ostatnie, wciąż jest popularne. Praktykowano powszechnie pozaliturgiczne formy obrzędów pogrzebowych i śpiewano specjalne pieśni, których teksty są niejednokrotnie pamiątką po epoce baroku, z równie starymi melodiami. Dziś możemy posłuchać takich przykładowych pieśni nagranych we wsiach Brogowa oraz Kadź.

Cechy tradycji muzycznej

Wyróżnikiem muzyki ludowej z tej części Radomskiego jest ekspresja, szczególnie muzyki instrumentalnej i związanych z nią przyśpiewek. Ekspresja, na którą składają się zapamiętanie w grze i tańcu, fason i fantazja. W sposób najbardziej oryginalny wyraża się to w muzyce kajockiej: w powtarzaniu, zapętlaniu poszczególnych fraz, a jednocześnie ruchliwości melodii, która jest odmieniana w ramach jednego tematu, czyli ogrywana, zdobiona dodatkowymi nutami. Jest to gra na poły improwizacyjna. Im lepszy był skrzypek, tym więcej miał w repertuarze muzycznych sztuczek. Potrafił nimi żonglować tak, by podczas długiej gry, na przykład na weselach, nie nudzić słuchaczy i tancerzy, ani samemu się nie nudzić. To muzyka o dużej dynamice, kontrastowa, pełna rubata. Po szeregach krótkich dźwięków, które dobremu skrzypkowi czy harmoniście sypały się gęsto jak z rękawa, następowały dźwięki zatrzymane, ciągnięte na jednej nucie, zawieszone długo w czasie. A potem z kolei dźwięki bardziej skandowane, nie ciągłe, a powstające z uderzania smyczka o struny. O dobrym skrzypku mówiono, że „wyciąga do nieba”.

Podobnie było w tańcach, szczególnie w oberkach czy mazurkach. Tańce te upodobniły się do siebie, ale czasem można było jeszcze niedawno zauważyć u bardziej tradycyjnych tancerzy, że ich mazurki są nieco bardziej rozkołysane, a oberki to te, w których tancerze jakby nieruchomo wirują dookoła siebie. Obroty urozmaicają nagłą zmianą kierunku oraz ozdobnikami, głównie drobnymi gestami, ale czasem też przykucem. Wytrawni tancerze na zabawach i weselach bywali mistrzami ceremonii, potrafili głośno i melodyjnie przyśpiewać. To muzykanci musieli podążać za nimi i dostosowywać się do nich, nie odwrotnie. Wiele śpiewaczek (np. z Gałek koło Rusinowa, czy Nieznamierowic) to zarazem świetne tancerki. Wśród mężczyzn na miano wirtuoza zasługuje tancerz Stanisław Piejak z Sadów (ur. 1948).

W tym regionie tradycyjny skład kapel stanowili skrzypkowie z towarzyszeniem bębna dużego (tzw. barabanu z talerzem), czy małego z cekinami oraz zwykle czterostrunnej (zwłaszcza u Kajoków) basetli. Takie duety czy tria grywały jeszcze po II wojnie światowej. Jednocześnie od lat dwudziestych XX wieku stała się tu modna (podobnie jak w wielu innych regionach nizinnej Polski) harmonia trzyrzędowa, w tym harmonia rozciągana.

Ludowa muzyka niestylizowana tego regionu została dobrze udokumentowana, szczególnie przez wspomnianego już wcześniej Andrzeja Bieńkowskiego. Jedną z jego metod były rekonstrukcje terenowe. O wielu muzykantach wiemy dziś właśnie dzięki jego wieloletnim pozainstytucjonalnym, prywatnym badaniom, które prowadził od 1980 roku. Co więcej, dzięki działalności Andrzeja i Małgorzaty Bieńkowskich, którym przyszli w sukurs animatorzy i muzycy z ruchu domów tańca, muzyka radomska w wykonaniu starych mistrzów przeżywa od przełomu XX i XXI wieku swoiste odrodzenie. Niektórzy z owych mistrzów dożyli tych czasów i zdążyli zostać docenieni w szerszym, ponadregionalnym, ogólnopolskim wymiarze oraz, co ważne, dochowali się swoich uczniów i sukcesorów, a nawet stworzyli swoje szkoły gry. W tym miejscu trzeba wymienić Jana Gacę (1933-2013), który przez wiele lat w Przystałowicach Małych oraz w ramach wielu warsztatów wyjazdowych uczył adeptów z miast (a nawet z zagranicy) tradycyjnego kajockiego skrzypcowania. Dzięki swoim muzycznym umiejętnościom, ale też osobowości i talentowi pedagogicznemu, pozostawił po sobie trwałe dzieło.

Osobowości muzyczne

W Radomskiem Zachodnim wyjątkowym zjawiskiem był ród muzyczny Kędzierskich ze Rdzuchowa, którego początki aktywności muzycznej sięgają pierwszej połowy XIX wieku. Jeszcze 30 lat temu, można było usłyszeć na żywo kilku znakomitych muzykantów z tej rodziny – harmonistów (Jana, Walentego, Mieczysława), bębnistów (Józefa i Stefana) oraz fenomenalnego skrzypka Józefa Kędzierskiego (1913-1993). Jego talent robi wrażenie na każdym, czy to amatorze czy profesjonaliście, kto posłucha archiwalnych zapisów jego gry. Być może to Kędzierscy w największym stopniu przyczynili się do powstania i wykrystalizowania się specyficznego stylu kajockiego muzykowania, a na pewno go utrwalili i rozpowszechnili, ponieważ wielu ważnych dla lokalnej tradycji muzykantów to ich uczniowie.

Równie legendarną postacią dla muzyki regionu był skrzypek z Kamiennej Woli koło Odrzywołu, Jan Bogusz (1918-45). Mimo że zmarł młodo, zdążył już zdobyć sławę i mieć kilku uczniów, spośród których wszyscy wyrośli na wyjątkowe osobowości muzyczne. Wśród jego wychowanków znajdowali się: Piotr Gaca (1927-2017) i Tadeusz Jedynak (1923-2020) z Przystałowic Małych, Józef Papis (1931-2019) z Przystałowic Dużych, Józef Zaraś (1928-1998) z Nieznamierowic i Stanisław Zieja (ur. 1931) z Kłonnej. Od Piotra Gacy uczyli się dwaj jego młodsi bracia – Jan (1933-2013) skrzypek i bębnista oraz harmonista Władysław (1939-1971), a wreszcie syn Stanisław (1949-2011), również harmonista. Obraz dzisiejszej muzyki kajockiej ukształtowali muzycy przystałowiccy, którzy połączyli style dwóch szkół skrzypcowych – Bogusza oraz Kędzierskich.

Równie transowo i w natchnieniu grali Kajocy odrzywolscy, czyli skrzypkowie Stanisław Zieja i Józef Zaraś. Zarasiowi często akompaniował nieznamierowicki harmonista Józef Porczek (ur. 1949), ze swoim ojcem Florianem na bębnie. Z kolei w zbiorach Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk zachowało się kilka ciekawych nagrań innego skrzypka z Kłonnej (mieszkającego potem w Grabowskiej Woli koło Potworowa) – Wojciecha Dziuby, który urodził się w 1869 roku! W chwili zapisu audio miał 83 lata i od dawna już nie grał na weselach. Słychać jednak mistrza i wyraźne pokrewieństwo ze stylem Kędzierskich.

Tak, jak najważniejszymi wsiami – jeśli chodzi o muzykę instrumentalną Radomskiego Zachodniego – są Rdzuchów, Przystałowice i Nieznamierowice, tak jego stolicą śpiewu są Gałki, zwane powszechnie Gałkami Rusinowskimi. Od 1977 roku działał tam zjawiskowy zespół śpiewaczy „Zakukała kukawecka”. Do niedawna wciąż był aktywny, choć z racji czasu przerzedzony, a w pewnym momencie nawet podzielony na dwa składy (drugi pod nazwą „Jaskółki”). Odeszły już wybitne śpiewaczki przedwojennego pokolenia: Maria Walasik (ur. 1932), Maria Pęzik (1943-2022), Zofia Kucharczyk (1932-2022). Obecnie główną śpiewaczką w Gałkach, znakomitą solistką, jest Maria Siwiec (ur. 1959) z domu Kietlińska. Inną zasłużoną artystką śpiewu o świetnej pamięci, dużym repertuarze, nie tylko przyśpiewkowym, lirycznym i balladowym, ale także religijnym, była Krystyna Ciesielska (1945-2021) ze wsi Brogowa. Niestety wielu innych, równie ciekawych śpiewaczek nie nagrano, gdyż uwaga dokumentalistów skupiała się długo na muzyce instrumentalnej. To, co mogły one sobą reprezentować, pokazują nagrania starszej o pokolenie od wyżej wymienionych – Katarzyny Murawskiej (ur. 1914) z Kostrzynia, północnych krańców Radomskiego Zachodniego, bliskich już Pilicy.

Muzycy ludowi Radomskiego Zachodniego, aktywni w ostatnich 30-40 latach, byli intensywnie dokumentowani, poznawani, a ich twórczość popularyzowała unikatowe dziedzictwo muzyczne Radomszczyzny. Znalazło ono wielu miłośników, fanów i coraz więcej kontynuatorów, szczególnie w miastach. Miejmy nadzieje, że znajdzie kolejnych.

Opracował: Remigiusz Mazur-Hanaj


Bibliografia

  • oprac. Maria Baliszewska, Anna Szewczuk-Czech, Muzyka źródeł: Małopolska Północna, Polskie Radio 1998.
  • Andrzej i Małgorzata Bieńkowscy, Muzykaodnalezioma.pl.
  • Andrzej Bieńkowski, Ostatni wiejscy muzykanci, Prószyński 1999.
  • Andrzej Bieńkowski, Sprzedana muzyka, Czarne 2007.
  • Andrzej Bieńkowski, Kajocy. Wokół Kędzierskich, Muzyka Odnaleziona 2008.
  • Andrzej Bieńkowski, 3 x Gace, Muzyka Odnaleziona 2012.
  • Andrzej Bieńkowski, Pięciu od Bogusza, Muzyka Odnaleziona 2018.
  • oprac. Anna Jurkiewicz i Ewa Grochowska, Krystyna Ciesielska, Muzyka Zakorzeniona 2020.
  • Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, tom. 20-21 – Radomskie, PWM 1964 (pierwsze wydanie – 1889).
  • oprac. Katarzyna Markiewicz, Zaproszenie na wystawę „Kościelna orkiestra w Skrzyńsku”, ziemiaprzysuska.pl 2017.
  • oprac. Mateusz Niwiński, Maria Siwiec. Śpiewaczka z Gałek Rusinowskich, Akademia Łucznica 2016.
  • oprac. Magdalena Tejchma i Jakub Borysiak, Muzyka źródeł: Józef Zaraś z Nieznamierowic, Polskie Radio 2020.
Zobacz mapę
Udostępnij na Facebooku - Link otworzy się w nowym oknie przeglądarki