Przejdź do treści Wyszukiwarka

Radomskie

Ważna uwaga na początek

Południowo-zachodnia część dzisiejszego województwa mazowieckiego, wyznaczona od wschodu przez Wisłę, a od północy i zachodu przez Pilicę, nigdy nie była związana z historycznym Mazowszem, a z północną Małopolską – jeszcze w średniowieczu, jako ziemia sandomierska, a od XIV do XVIII wieku jako powiat radomski w województwie sandomierskim. Jeśli jednak chodzi o muzykę ludową, to Małopolska Północna ma mniej wspólnego z Małopolską Południową, a więcej z Mazowszem i pozostałą częścią centralnej Polski. Krakowiaków tutaj nie grano, bo dominowały rytmy mazurkowe, czyli nieparzyste.

Radomskie – granice i charakter regionu

Obszar regionu skupia się wokół miasta Radom oraz na zachód i północny zachód od miasta i drogi Warszawa – Kraków. Na północy dochodzi do Białobrzegów. Na południu obejmuje Skaryszew, gdzie odbywają się słynne, targi końskie, ale nie sięga do Szydłowca. Na wschodzie jego obszar w niewielkim stopniu wykracza poza drogę z Warszawy do Radomia. Tam największym ośrodkiem jest Jedlińsk, w przeszłości miasteczko, a obecnie wieś. Dziś Jedlińsk znany jest dzięki kusakom – zachowanemu obrzędowi „ścinania śmierci”, odbywającemu się na rynku.

Radom to największe miasto południowej części Mazowsza. W okresie I Rzeczpospolitej rozwijał się dosyć dynamicznie, zwłaszcza w okresie panowania Jagiellonów, jako miasto położone na skrzyżowaniu szlaków handlowych z Rusi, Śląska, Wielkopolski i Pomorza i ośrodek administracyjny państwa. O jego ówczesnym wysokim statusie świadczy fakt, że właśnie tu mieszkał i tworzył jeden z najwybitniejszych kompozytorów tamtego okresu – Mikołaj z Radomia.

W wyniku niesprzyjających okoliczności – epidemi, pożarów i wojen – w XVII i XVIII wieku rozwój miasta zatrzymał się. Odradzać zaczął się powoli w XIX i XX wieku jako ośrodek przemysłowy i handlowy, a także stolica carskiej Guberni Radomskiej. W okresie międzywojennym i PRL pozostawał w ramach województwa kieleckiego, a w latach 1975-1999 był stolicą województwa. Same granice miasta poszerzały się dzięki stopniowemu wchłanianiu kolejnych obszarów wiejskich. Kultura wiejska była przez to w mieście silnie obecna. Ilustrują to wspomnienia muzykantów, m.in. Mariana Bujaka, czy nagrania śpiewaczki urodzonej w roku 1877, a nagranej w 1952 we wsi Kierzków, która w 1984 roku została włączona w granice miasta i dziś jest jego dzielnicą.

W Radomskiem, które w wyrysowanych tutaj granicach można dookreślić słowem „centralne”, nie ma poza jego stolicą ośrodków miejskich. Białobrzegi oraz ich najbliższe okolice znajdują się już faktycznie poza jego obrębem, ponieważ jako miasto nad Pilicą, graniczą z regionem grójeckim i mają swoją specyfikę i pewną odrębność. Historycznie były związane z Ziemią Czerską oraz Mazowszem i zalicza się je do regionu zwanego Zapiliczem.

Cechy kultury muzycznej

Jak przy odwiedzaniu innych regionów, tak i tu w Radomskiem, warto zajrzeć do dzieł Oskara Kolberga. Zwłaszcza, jeśli ktoś interesuje się tematem głębiej. Tu jednak może spotkać nas rozczarowanie. Kolberg wprawdzie zapisał trzy wesela – od Przytyka (Bukówno, Młodynie), Jedlińska i Radomia, niestety są to same teksty i tylko dwie melodie. Garść melodii obrzędowych i tanecznych z niektórych wsi (np. od Przytyka) oraz od Radomia, została zapisana poza weselami. W sumie jednak jest to bardzo skromny zbiorek. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na ciekawy, wielozwrotkowy „Lament dziadów radomskich” z 1850 roku, podany wraz z melodią. Jest to zapis bez precedensu na przestrzeni całego dzieła Kolberga.

Wspomagając się więc głównie zapisami audio, a współcześnie także i video można dojść do wniosku, że specyfiką muzyki ludowej Radomskiego jest jej… różnorodność. Jest mniej od innych części Radomskiego czy też północnej Małopolski homogeniczna. Słabsze są tu wpływy opoczyńskie niż w Radomskiem Zachodnim, słabsze wpływy kultury i muzyki – ogólnie mówiąc – małopolskiej, za to silniejsze wpływy mazowieckie, tej zza Pilicy – grójeckiej oraz ogólnie mówiąc Powiśla, z jednej i drugiej strony Pilicy, z jednej i drugiej strony Wisły (Czersk, Warka, Kozienice, Maciejowice, Zwoleń).

Najsilniejsze były wzajemne oddziaływania tam gdzie najgęstsze osadnictwo czyli na zachodzie, na styku z muzyką kajocką, np. we wsiach Wygnanów, czy Jagodno, albo na południu na styku z regionem Szydłowieckim. Z pewną ostrożnością można zaryzykować twierdzenie na podstawie dostępnych nagrań, że ta nuta radomska, stanowiąca główny korpus muzyki ludowej regionu, czyli muzyka taneczna od Domaniowa na południu po Bukówno i Gózd oraz Siekluki na północy, jest nieco delikatniejsza i łagodniejsza niż bardzo ekspresyjne muzykowanie kajoków, czy transowe w regionie Szydłowieckim. Zbliża się przez to do muzyki grójeckiej i powiślackiej, także tej z drugiej strony Wisły.

Osobowości muzyczne – instrumentaliści

Dodatkowo w okolicach samego Radomia przez bliskość kultury mieszczańskiej i pewnej wynikającej stąd „ogłady” oraz popularności innego repertuaru, mamy do czynienia z muzykantami, dla których znaczenie miały również inne punkty odniesienia począwszy od cech takich jak docenianie krągłości dźwięku i barwy instrumentów, wyrazistości i dyscypliny rytmicznej, po zainteresowanie ponadregionalną muzyką ludową (mniej cech lokalnych, właściwych dla jednej, czy kilku tylko wsi). Przykładem na to są muzycy z podradomskiego Józefowa (obecnie dzielnicy miasta) – Marian Matysiak (ur. 1922) i Jan Fokt (ur. 1904), którzy nawet używali innego nazewnictwa na część tańców trójmiarowych (okrąglak). Pochodzący z Rzeczkowa (poza granicą regionu), a mieszkający w Radomiu Aleksander Krupa (ur. 1942), zresztą do dziś aktywny, początkowo fascynował się popularną radiową Orkiestrą Dzierżanowskiego. Potem zajął się budową harmonii trzyrzędowych i akordeonów, praktykował przez wiele lat w warszawskiej manufakturze harmonii Boruckiego, a potem pracował u Jędrycha w Dęblinie. Dopiero kiedy bardziej aktywnie zajął się muzykowaniem, w drugiej połowie życia nauczył się ściśle wiejskiego repertuaru radomskiego.

W Radomiu przez ostatnie lata życia mieszkał najbardziej sławny ludowy harmonista w tej części Mazowieckiego – Stanisław Stępniak, postać, która jako jedyna chyba spaja prawie wszystkie mikroregiony Radomskiego oraz Opoczyńskiego. Umiał zagrać w każdym stylu, poza tym „wyciąganym” kajockim, jak go określano, który był chyba dla niego nadto ekspresyjny.

Ciekawym skrzypkiem i niewątpliwie jednym z najwybitniejszych był w Radomskiem Stanisław Sukiennik (ur. 1912), pochodzący z Jarosławic, a mieszkający później w Rogolinie. Jako że Jarosławice są na południu Radomskiego, już niedaleko drogi Przysucha – Radom, w jego stylu łatwo usłyszeć zarówno cechy grania kajockiego jak i szydłowieckiego. Sukiennik uczył się grać od ojca, a zadebiutował jako skrzypek kiedy miał 10 lat, grając z basetlą i bębnem na weselu owczarza w dworze w Zakrzowie.

Sporo starszy Stanisław Włodarczyk (ur. 1884) z pobliskiej Kolonii Jaszowice, grał podobnie, choć nie tak sprawnie z racji wieku. Dużo używał dwudźwięków, ale skrzypce trzymał jeszcze „po starodawnemu”, czyli oparte na piersi. Od Włodarczyka wiemy, jak wyglądała nauka gry na skrzypcach około roku 1900. Otóż jako piętnastolatek chodził on przez cały Wielki Post na piechotę na nauki do Radomia (to około 15 kilometrów) w jedną stronę.

Również Wacław Neska (1910-1992) z Wygnanowa grał nieco po kajocku i tu wiemy dlaczego. Uczył się u Kędzierskich ze Rdzuchowa. Neska nie był wirtuozem, nie lubił wchodzącej wtedy w modę harmonii,  a w końcu sprzedał w czasie II wojny instrumenty i przestał grać. Do ćwiczeń i nagrań 40 lat później udało się go namówić Andrzejowi Bieńkowskiemu.

We wspomnianym Wygnanowie muzyka tradycyjna rozbrzmiewała wcale często do wczoraj, dzięki  rodzinie Lipców – dwóm harmonistom – zmarłemu niedawno Tadeuszowi (1944-2020) oraz jego wujowi i nauczycielowi, Marianowi (1937-2013). Wspomagał ich na bębnie Marian Lipiec junior (ur. 1958). Co charakterystyczne, odrodzenie życia muzycznego w Wygnanowie w XXI wieku było możliwe także dzięki zachętom miłośników z „miastowych” domów tańca, a także dzięki miłośnikowi i mecenasowi lokalnemu – Andrzejowi Jurkowskiemu.

W podobnym starodawnym stylu (wpływy kajockie), przeciągając i rubatując, gra na ręcznej harmonii trzyrzędowej Jan Fokt (ur. 1936) z Jagodna. A w niedalekim Domaniowie działa jeszcze czasem inna rodzinna kapela – braci Tarnowskich, z Adamem (ur. 1945) na skrzypcach, Stanisławem (ur. 1940) na harmonii, choć niestety już bez najstarszego Józefa (1933-2022), znakomitego bębnisty, który również grał na dżazie i przyśpiewywał.

Niestety w wielu innych wsiach Radomskiego ta stara muzyczna tradycja nie odrodziła się nawet na chwilę po jej kulturowym wykluczeniu przed laty. Zwłaszcza dotyczy to północnej części regionu, skąd częściej wyjeżdżano do Warszawy, a zmiany stylu życia następowały szybciej przez bliskość trasy Warszawa – Kraków. Podobnie przecież i kiedyś działały szlaki handlowe: na gospodarkę miały pozytywny wpływ, na kulturę niekoniecznie. Harmoniści, którzy zwykle następowali po skrzypkach i byli od nich młodsi, wprawdzie grywali tu za czasów PRLu – jak znany powszechnie w okolicy Jan Latosek (ur. 1924), uczeń słynnego również na okolicę muzykanta i budowniczego harmonii, Władysława Kwatka (zm. 1941) z Romanowa – ale nie tak licznie jak w omawianych wcześniej stronach. Do czasów bardziej nam współczesnych dotrwała kapela braci Łomżów z Czarnocina – Józefa harmonisty (1939-2008) oraz bębnisty Tadeusza (ur. 1928). Nagrano także innego członka rodziny – Antoniego Łomżę (1918-99), który używał, co rzadziej się spotykało, harmonii guzikowej. Ze wspomnianym Kwatkiem był też związany harmonista z Bukówna – Jan Pakuła (ur. 1926), nie zdążył się wprawdzie wiele od niego nauczyć (bo zaczynał od skrzypiec), ale kupił po jego śmierci słynną „kwatkową” harmonię.

W okolicy wspomnianego Czarnocina, podobnie jak w położonej dwie godziny drogi piechotą na wschód Kadłubskiej Woli, granie kapel skrzypcowych skończyło się po II wojnie wraz ze wspomnianym już Stanisławem Sukiennikiem, który przeniósł się tu z położonych na południu Jarosławic. Chodził po zabawach i weselach zwykle z harmonią, ale był skrzypkiem na tyle świetnym, że zdarzało mu się grywać z samym bębenkiem, ale i ponad harmonię potrafił wybić się swoim dźwiękiem skrzypiec. Starsi mistrzowie tego instrumentu w okolicy już dawno nie grali z różnych powodów. A byli to: Józef Wesołowski (ur. 1877) z Kadłubskiej Woli, Józef Bieniarz (ur. 1884) z Bukówna i Stanisław Karpiński (ur. 1924) z Kadłuba. Ciekawym muzykiem był ten pierwszy. Nie wystrzelił nagle jako cudowne dziecko w wieku 10-12 lat, ale zaczął grać dopiero w wieku 20 lat. Przez jakiś czas powoli uczył się, a potem nagle objawił jako świetny skrzypek, który w dodatku potrafił złożyć kapelę z drugimi skrzypcami, klarnetem, kornetem i basetlą, a czasem bębnem, tzw. baranem. Przecież to niebywały, jak na owe czasy (lata 1897-1905) skład! Jaka ogromna szkoda, że nie można było wtedy tego jak nagrać. Kapela zrobiła zawrotną, ale niedługą karierę, bo po ślubie, jak to często bywało, Wesołowski dostał od ślubnej zakaz chodzenia po weselach.

Drugi z wymienionych skrzypków Józef Bieniarz nie nagrał dla Instytutu Sztuki PAN wiele, ale wszystkie swoje trójmiarowe tańce określił jako mazury, co w tej okolicy (w przeciwieństwie do Szydłowieckiego) praktycznie sie nie zdarzało.

Kilku dobrych skrzypków mieliśmy jeszcze dalej na wschód w okolicach Mokrosęku, Błotnicy, Gozdu i Siekluk. Byli to: Józef Lament (1911-92), Jan Rogoliński (1907-2002), Edward Sulowski (1926), Władysław Barcikowski (ur. 1922) i Stanisław Pajączkowski (ur. 1890). Dwóch pierwszych z nich zostało utrwalonych szerzej, bo i audio, i video. Mieli spory i dobry repertuar oraz stary styl grania, oprócz wielu oberków pamiętali także melodie żydowskie. Grywał z nimi dobry harmonista Izydor Mroziewicz (ur. 1932) z Pągowic.

Osobowości muzyczne – śpiewacy

Niestety źródła śpiewacze z Radomskiego są skąpe, nie ma wybitnej śpiewaczki, która dałaby się poznać w szerszym, zarówno obrzędowym jak i zwyczajnym – powszechnym oraz lirycznym repertuarze. Kilka z nich za to reprezentuje stary styl śpiewania, niestety w czasie nagrań były już bardzo leciwe. To Aniela Tarnawska (ur. 1868) z Gozdu, Aniela Owczarek (ur. 1877) z Kierzkowa. Jedyny mężczyzna za to bardzo dobry to Michał Jagodziński (ur. 1903) z Kadłubka Nowego – pierwszy śpiewak we wsi na weselach, zabawach, chrzcinach. Dzięki nagraniom z kapelą Lamenta można poznać Jagodzińskiego „w akcji”, jako mistrza przyśpiewek. Ogólnie co do śpiewu, można powtórzyć te same uwagi, co odnośnie muzyki instrumentalnej – jest różnorodny, dość wcześnie zaczyna zatracać się w nim archaiczny styl oraz szeroki obrzędowy repertuar. Szkoda, że nie ma praktycznie żadnych wartych uwagi (w znanych źródłach) śpiewów religijnych, ponieważ w regionie znajduje się ciekawe, prowincjonalne, lokalne, ale bardzo szanowane i regularnie odwiedzane sanktuarium w Błotnicy, ze specjalnymi pieśniami do Matki Boskiej Błotnickiej.

Na koniec pośród osobowości, w tym osobowości instytucjonalnych regionu warto wymienić Muzeum Wsi Radomskiej oraz pozarzadową Radomską Inicjatywę Oberkową prowadzoną przez Czesława Pióro która wraz z całym środowiskiem z Warszawy i innych miast już od kilkunastu lat pomaga nie zaginąć muzyce Radomskiego.

Opracował: Remigiusz Mazur-Hanaj


Bibliografia

  • Andrzej i Małgorzata Bieńkowscy, MuzykaOdnaleziona.pl.
  • Andrzej Bieńkowski, Ostatni wiejscy muzykanci, Prószyński 1999.
  • Andrzej Bieńkowski, Sprzedana muzyka, Czarne 2007.
  • Andrzej Bieńkowski, Trzymałem węża w garści, Prószyński i S-ka 2022.
  • Oskar Kolberg, Lud polski – Radomskie cz. 1-2, tomy 20-21, Kraków 1887-88 „Te skrzypce pamiętają czasy Chopina” ISPAN CD 006, 2009.
Zobacz mapę
Udostępnij na Facebooku - Link otworzy się w nowym oknie przeglądarki