Beata Pasińska

Trwa ładowanie zdjęć


Inspiracje

Beata Pasińska pochodzi z Pułtuska. Do Broku, gdzie dzisiaj mieszka, przyjeżdżała od dziecka do babci. Jej pierwsze zetknięcie ze sztuką ludową miało miejsce u sąsiadów babci, kiedy poszły z siostrą czytać książki starszej pani. W izbie wisiał u powały kolorowy pająk. Zaciekawił ją. Miała wtedy 7 lub 8 lat, a ten pająk bardzo utkwił jej w pamięci. Był wykonany z grochu i kolorowych, bibułkowych kwiatków.

Od dzieciństwa interesowała się robótkami ręcznymi – szyła ubranka dla lalek, szydełkowała, dziergała na drutach. Haftowania nauczyła ją babcia. W szkole uczęszczała do koła plastycznego i pamięta, że dostała nagrodę od redakcji czasopisma „Żołnierz Polski” za portret żołnierza wykonany w technice wydzieranki. Jak mówi – zawsze ją do twórczości ciągnęło.

Z zawodu jest kartografem i kiedy pracowała w Ostrowi Mazowieckiej, zainteresowała się kulturą kurpiowską Puszczy Białej. Od tamtej pory, wszystko w życiu pani Beaty zaczęło kręcić się wokół lokalnych tradycji. Dużo zawdzięcza Halinie Witkowskiej, która jest motorem Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie – miejsca kultywującego dziedzictwo regionu.

Ma strój ludowy, który uważa za ważny element swojej tożsamości. Jest z niego dumna i zakłada go na różne uroczystości religijne, rodzinne czy wydarzenia związane z promocją tradycji. Bardzo lubi tańczyć i długie lata należała do zespołu „Bez wianka”. Przestała, gdy zachorował jej mąż.

Wyszywanie po kurpiowsku

Po kurpiowsku wyszywa dopiero od paru lat, od kiedy wzięła udział w kursie organizowanym przez Kuźnię Kurpiowską w Pniewie. Jej prace są bardzo dopracowane. Nie lubi, gdy coś jest nierówno – wtedy pruje i robi od nowa, żeby było idealnie.

Zajmuje się również wyjątkowym dzisiaj haftem na tiulu. Kiedyś tą metodą zdobione były czepkipółczepki kobiece z regionu Kurpi Puszczy Białej. Ze względu na sześcioboczny układ oczek w tej tkaninie wszystkie wzory są zgeometryzowane. Beata Pasińska haftowania na tiulu nauczyła się od innej twórczyni – Elżbiety Wróbel i teraz mówi, że to dla niej najprzyjemniejsza dziedzina. Posiłkuje się zawsze wzorem na papierze. Mówi, że „szycie na tiulu to rzecz łatwa i przyjemna, wystarczy liczyć oczka i wtedy się nie pomyli, ale i tu potrzebna jest cierpliwość.”

Nie tylko haftowanie

Ponieważ wciąż miała w pamięci pająka widzianego w dzieciństwie, nauczyła się robić te ozdoby. Na Kurpiach pająki nazywane są kiercami. Ich wykonanie wymaga połączenia słomy i kwiatów. Skręcanie kwiatków z bibuły nie jest ulubionym zajęciem Beaty Pasińskiej, ale ponieważ są niezbędnym elementem, robi ich tyle, ile potrzeba. Najczęściej wykonuje pająki przypominające żyrandol. Czasami tworzy ozdoby o budowie tarczowej, składające się z kwadratowych płaszczyzn  – to jedne z najstarszych kurpiowskich wzorów. Charakteryzuje je to, że nie zwisają mocno w dół. Ponieważ chałupy były niskie, wymiary ozdób ograniczone były odległością od sufitu do podłogi. Taki pająk składa się z trzech poziomów: dużej tarczki, średniej i małej. Do rogów tarcz przyczepia się mniejsze, zwisające elementy.

Na Boże Narodzenie pani Beata wykonuje różnego rodzaju ozdoby choinkowe ze słomy, papieru i koralików, najczęściej gwiazdki, pawie oczka, aniołki. Słoma na ozdoby powinna być ścięta sierpem lub nożem, zanim dojrzeje. Aby była elastyczna trzeba ją namoczyć przed użyciem, podobnie jak sitowie do oklejanek.

Oklejanki z Puszczy Białej

W okresie wielkanocnym pani Beata wykonuje oklejanki, czyli jajka zdobione rdzeniem sitowia (tzw. duszą) i kolorową włóczką. Ta technika pojawiła się na Kurpiach Białych na początku XX wieku. Prawdopodobnie przywędrowała wraz z ludnością z sąsiedniego Podlasia i z czasem tak bardzo wsiąkła w lokalną kulturę, że stała się jej nierozerwalną częścią.
Beata Pasińska metody robienia oklejanek nauczyła się od Haliny Witkowskiej, która jest w tej dziedzinie mistrzynią. Pracę zaczyna się jesienią od zbierania sitowia, które musi potem trochę poleżakować. Ważne jest wyczucie momentu, kiedy można pozyskać z niego rdzeń. Wtedy wyciąga się środek za pomocą rylca z drutu. Włókno sitowia przechowuje się w pęczkach, najlepiej w papierze, żeby nie spleśniało. Przed użyciem owija się je w wilgotną ściereczkę, aby odzyskało elastyczność.

Oklejanki robi się etapami. Najpierw trzeba okleić szczyty wydmuszek, żeby zasłonić dziurki w skorupkach. Potem mocuje się boczne elementy. Do przytwierdzenia sitowia i włóczki do jajka używa się kleju z mąki żytniej i gotowanej wody, zwanego klajstrem.

Włóczka, pozyskiwana kiedyś ze starych spódnic, charakteryzuje się barwami tożsamymi z kolorami tradycyjnych ubiorów kurpiowskich z Puszczy Białej. Przed użyciem należy ją sparzyć wrzątkiem, aby była puszysta i miękka. Przeważają kolory: zielony, żółty, czerwony, różowy, bordowy.

Działalność

Beata Pasińska od 2023 należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Chętnie prowadzi warsztaty, np. z wykonywania oklejanek lub pająków. Wraz z innymi twórczyniami pojawia się na kiermaszu Bożonarodzeniowym w Pułtusku. Swoje prace częściej oddaje, niż sprzedaje. Uważa, że takie rzeczy nie są „chodliwe”, ale ma nadzieję, że jeszcze przyjdzie na nie moda.


Opracowanie: Małgorzata Jaszczołt

Adres miejsca

Telefon

730 100 316